Chrześcijanie Bliskiego Wschodu… czyli?

autor: admin
0 komentarz
Podziel się tym wpisem

Zacznijmy od anegdotki. To było podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Dołączyłam wtedy do grupy z Palestyny, w której był mój wówczas chłopak, a dziś mąż. Z lotniska grupę odebrało… wojsko. Palestyńczycy śmiali się: „Boją się nas czy o nas?” A polski wojak, kiedy zauważył, że w grupie jest jedna Polka (czyli ja), dopytywał: „Ale oni… naprawdę są chrześcijanami?”

Już kiedyś wspominałam o tym – przy okazji wpisu o różnicy między arabskimi chrześcijanami, a muzułmanami (też arabskimi, bo wbrew pozorom nie wszyscy Arabowie to muzułmanie i nie wszyscy muzułmanie to Arabowie). Etap pierwszego zdziwienia, że można być jednocześnie Arabem i chrześcijaninem mamy więc za sobą. Możemy pójść więc krok dalej – jacy to właściwie chrześcijanie?

Niestety nie jestem dobra z historii, ani tym bardziej w przekazywaniu historycznej wiedzy. Stąd nie podzielę się dokładnie tą naukową wiedzą o tym, kto się z kim nie dogadał, na którym soborze i w którym roku, w skutek czego wyróżniły się kościoły Wschodu. Wiem natomiast, jak jest dziś… a jest różnorodnie!

Prawosławny, czyli ten, co w Rosji?

Przywykliśmy do podziału chrześcijaństwa na katolicyzm, prawosławie i protestantyzm. To jednak podział dość ogólny. Zacznę od prawosławia, które jest pierwszym skojarzeniem na myśl o Wschodzie. Nie wszędzie prawosławie jest jednak to samo. Na Bliskim Wschodzie ciężko natknąć się na rodzimego wiernego Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego (przyjezdni to co innego). Jakie więc kościoły są tam obecne?

  • Kościół Grecko – Prawosławny (a więc patriarcha z Grecji, nie z Moskwy)
  • Apostolski Kościół Ormiański (potocznie ormiańsko-prawosławny) – Ormianie żyli na Bliskim Wschodzie od wieków, w tym część to ludność napływowa po pogromie Ormian w Turcji. Do dziś w liturgii i na co dzień używają języka ormiańskiego. Zazwyczaj język arabski to ich drugi język.
  • Syryjski Kościół Ortodoksyjny (potocznie syryjsko-prawosławny lub syriacko-prawosławny) – do dziś używający w swojej liturgii syryjskiego dialektu języka aramejskiego. Część z nich używa go także jako język życia codziennego (tak, do dziś po świecie chodzą ludzie rozmawiający ze swoją mamą w języku Chrystusa!)
  • Koptyjski Kościół Ortodoksyjny – tego niewiele widać w Ziemi Świętej (występuje głównie w Egipcie i w diasporze koptyjskich chrześcijan, a wiec… w Kanadzie), jednak trudno nie wspomnieć o nim mówiąc o wschodnim chrześcijaństwie
Syryjski Kościół Ortodoksyjny w Betlejem – gdzieś pomiędzy domkami starego Betlejem – podpisany w języku (od góry) aramejskim, arabskim i angielskim

Katolicki, czyli ten z Rzymu?

To była dla mnie największa myślowa rewolucja. No bo jak – mogę iść na mszę do kościoła, gdzie liturgia zaczyna się od znaku pokoju, wszystko jest poprzekręcane i inaczej, niż znam, a na koniec mogę iść do Komunii? Tak! Okazuje się, że kościół rzymsko-katolicki to jeden z wielu kościołów katolickich i naprawdę ogromnie się dziwię, że tak mało się o tym mówi w Polsce. Jakie spotkamy na Bliskim Wschodzie?

  • Kościół rzymsko-katolicki – tak naprawdę powinien znaleźć się na końcu listy, gdyż… jego tradycja na Bliskim Wschodzie jest najkrótsza. Właściwie to ma tam zaledwie kilkaset lat. Rzymski katolicyzm trafił na Bliski Wschód wraz z wyprawami krzyżowymi. Dziś mówi się tam na niego „kościół łaciński”, by odróżnić… od innych kościołów katolickich
  • Kościół melchicki (potocznie grecko-katolicki) – nie wiem dokładnie, czy w ogóle, a jeśli tak, to w jakim stopniu jego liturgia różni się od tej kościoła grecko-prawosławnego. Mogłoby się nawet okazać, że są niemal identyczne. Ich główna różnica to jednak uznanie zwierzchności papieża z Rzymu, a więc jedności z kościołem rzymsko-katolickim (a no tak! Łacińskim).
  • Kościół katolicki obrządku ormiańskiego – jak wyżej 🙂 Katolicka „wersja” obrządku ormiańskiego
  • Do trzech razy sztuka! Kościół katolicki obrządku syryjskiego – jak wyżej
  • Jednak do czterech. Kościół katolicki obrządku koptyjskiego

Swoją drogą to ciekawe, że kilka kościołów ma spójny obrządek, a jednak część uznaje zwierzchnictwo papieża z Rzymu, a część nie, prawda? Są jednak jeszcze dwa (przynajmniej z tych, o których mi wiadomo, a pewność mam, że nie wymieniłam wszystkich), które choć mają odrębny obrządek, to są „wyłącznie” katolickie (to znaczy nie ma kościoła prawosławnego tego obrządku). Są to:

  • Kościół chaldejski – raczej w Iraku i w Syrii, niż w Ziemi Świętej
  • Kościół maronicki – głównie w Syrii i w Libanie, ale na msze maronickie w Betlejem przychodzą wszyscy, łącznie z rzymsko-katolickim księdzem i ministrantami 🙂

A protestanci?

Ciężko wyróżnić konkretny zbór czy kościół protestancki, który odznaczałby się swoją obecnością na Bliskim Wschodzie. Ogólnie mówiąc – są protestanckie wspólnoty, jednak jest ich niewiele. W Ziemi Świętej nie można zapomnieć także o żydach mesjanistycznych (żydach nawróconych na chrześcijaństwo, zachowujących jednak żydowskie tradycje). Spotkać też można chrześcijan obrządków etiopskich (kiedyś w Jerozolimie trafiłam na taki kościół – musiałam przed wejściem zdjąć buty!), a nawet… hebrajskojęzyczną wspólnotę katolików (to dopiero!)

A przede wszystkim – nawet jeśli któryś z obrządków i tradycji chrześcijańskich nie występuje w Ziemi Świętej, z całą pewnością trafia tam… wraz z pielgrzymami.

Duchowni z różnych obrządków podczas ekumenicznego spotkania w Ziemi Świętej

Sama wychowałam się w mieszanej rodzinie, więc w tej różnorodności na Bliskim Wschodzie czuję się jak ryba w wodzie. Uwielbiam to, że chrześcijanie różnych obrządków nie toczą sporów o dogmaty. Są dwa wyjątki od tej zasady: Bazylika Grobu w Jerozolimie (tam jednak kłócą się głównie przyjezdni duchowni) i Liban – tam jeszcze chrześcijan jest na tyle dużo, że nie czują się mniejszością i krążą żarty o tym, że maronita z (grecko)prawosławnym nigdy się nie polubią. Ja tam uważam, że się polubią, kiedy ich odsetek spadnie poniżej 10%, jak w innych krajach arabskich. Wspólnoty chrześcijańskie na Bliskim Wschodzie – przy tych wszystkich konfliktach i wojnach – znikają na naszych oczach. Czy zniknięcie tego bogactwa tradycji nie byłoby stratą dla całego kościoła?

 A Ty? Czy wyruszyłeś już w wyjątkową Drogę do Betlejem? Zapraszam wszystkich pragnących dodać coś wyjątkowego do najbliższych Świąt Bożego Narodzenia do dołączenia do wyjątkowej drogi duchowej, którą nazwałam Drogą do Betlejem. To seria rozważań i muzyki medytacyjnej, która pozwoli Ci przeżyć Święta bliżej Boga.

Podziel się tym wpisem
0 komentarz

Czytaj również

Napisz komentarz