Czy ja też mogę być… urzekająca?

autor: admin
0 komentarz
Urzekająca
Kiedyś myślałam, że kobiecość jest nie dla mnie. Oczywiście nie dlatego, że nie była dla mnie atrakcyjna. Bardziej dlatego, że z niejasnych powodów czułam, że jest niedostępna. Zazdrościłam koleżankom, które ładnie się ubierały albo miały odwagę mieć jakiś styl. Bardziej, niż wszystkiego zazdrościłam im jednak tego, że dobrze się czują w swoich ciałach i są pełne tajemniczej kobiecości.

Co o sobie myślisz?

Gdybyście mnie o to zapytali, kiedy byłam nastolatką, odpowiedziałabym, że jestem „niebrzydka”. W końcu nie mam jakiś  poparzeń na twarzy ani brakujących zębów, prawda? A więc brak powodów do narzekania.
Przez długi czas myślałam również, że sam Bóg uważa, że to mi wystarczy. W końcu dla Niego liczy się serce, a więc pewnie nie przejmuje się tym, czy czuję się piękna, czy nie.
To wtedy w moje ręce trafiła tamta książka. Ta, która odwróciła te myśli do góry nogami. Oczywiście warto zaznaczyć, że odnajdywanie nowej siebie to proces bez końca, jednak początek był właśnie wtedy. Okazało się bowiem, że Bóg ma znaczenie więcej do powiedzenia na temat mojej kobiecości, niż „jesteś niebrzydka”.

„Urzekająca” – John i Stasi Eldredge

 

Czy bycie kobietą oznacza, że po prostu umiem gotować? Czy mogę być silna i jednocześnie nie być surowa? Albo mogę być wrażliwa bez popadania w jakiś wieczny smutek? Czy jako wierząca kobieta mogę tylko pokornie wbić wzrok w kościelną posadzkę, gdyż kobieta ma: a) nie rzucać się w oczy, b) być wiecznie zmęczona i c) miłosiernie się poświęcać?
Wydawało by się, że właśnie taki obraz kobiecości oferuje nam Bóg. Przyglądając się jednak Jego naturze można odkryć o wiele więcej. Teraz już wiem, że Bóg nie stworzył kobiety z całym jej pięknem po to, żeby później ona to piękno ukryła. Skorą jej go dał i powiedział, że wszystko, co stworzył, „jest dobre”, to znaczy, że piękno kobiety jest po coś.

Czy jesteś piękna?

 

Pytanie o piękno może być dla niektórych kobiet wręcz przerażające. Być może dlatego, że zadają je nie tej osobie, co trzeba. Pisząc to nie myślę o takim dosłownym zapytaniu kogoś „Czy jestem piękna?” Bardziej chodzi mi o szukanie potwierdzenia kobiecości u mężczyzny. U kogo szukasz potwierdzenia siebie? Niestety, większość kobiet szuka go… u mężczyzn. Wygląda to mniej więcej tak:
– Kochanie, jestem gruba?
– Nie słoneczko, jesteś piękna.
– Nieprawda, jestem gruba.
Jestem. Niewystarczająco piękna. Zbyt wyzywająca. Niewystarczająco interesująca. Zbyt krzykliwa. Niewystarczająco seksowna. Zbyt powściągliwa. Nigdy nie zadowolisz. Przede wszystkim siebie. To dlatego wiele kobiet po prostu boi się tego pytania. Nie wierzą, że jest w nich coś urzekającego. Walczą co najwyżej o to, żeby nikt nie zauważył, że nie są ciekawe. A więc… nie szukaj w mężczyźnie potwierdzenia swojej kobiecości. Szukaj jej u Stwórcy – tego, który stworzył kobietę jako final touch całego planu stworzenia. Zapytaj Boga, co myśli o tobie jako o kobiecie. Czy aby na pewno chodzi mu o to, żebyś ukrywała swój urok przed światem? Czy aby na pewno szczytem marzeń ma być dla ciebie pozostanie umęczoną matką Polką na zawsze?
Bóg chce twojego kobiecego piękna, gdyż… powołał cię do niego.
Myślę, że najpiękniejszą alegorią Boga jest natura. Potrafi zachwycić swoją siłą, przynieść kojący deszcz, zerwać dachy domów, przerażać, zapierać dech w piersiach i… być niewyobrażalnie piękna. Jakoś koślawie wydaje nam się, że Bóg stwarzając człowieka na Swój obraz, stworzył kobiecość jakoś przypadkiem. A tymczasem piękno kobiecości jest tak samo odbiciem Boga jak siła męskości. Dokładnie tak, jak natura, która łączy w sobie ogromne piękno z ogromną siłą. Innymi słowy – powołaniem kobiety jest piękno, a nie „święte i smutne poświęcanie się”.

„On ma kochać moje wnętrze!”

 

Powiedziała zgorzkniała dziewczyna w wyciągniętej bluzie i niedbale spiętych włosach. Denerwuje ją to, że faceci oglądają się za innymi dziewczynami. To okropne! Interesuje ich tylko powierzchowność! Mój rycerz ma być inny! (z życia wzięte).
Zła wiadomość brzmi: większość mężczyzn jest wzrokowcami. Większość nawet nie ukrywa tego, że – tak – zwracają uwagę na powierzchowność.
Dobra wiadomość brzmi: znakomita większość facetów, z którymi o tym rozmawiałam przyznawało otwarcie, że charakter ich wybranki jest równie ważny, nawet ważniejszy. I wcale nie podobają im się aż tak bardzo wychudzone modelki. Z biologią jednak ciężko się kłócić: trudno byłoby sprowadzić na świat nowe życie, gdyby mężczyzna zachwycił się „tylko” intelektem swojej wybranki, która fizycznie go w ogóle nie pociąga. A najciekawsze jest to, że to Bóg go takim stworzył. Skoro więc Bóg wymyślił naturę mężczyzny tak a nie inaczej, a później stwierdził, że tak jest dobrze, to znaczy… że twoje kobiece piękno obejmuje wszystko: ciało, serce i duszę. Świat potrzebuje twojego piękna. Ono nie jest tylko luksusowym dodatkiem. Najciekawsze jest jednak to, że nie da się go przyjąć gdzieś z zewnątrz.
To, co masz do zaoferowania światu już dawno jest w tobie. Musisz tylko wsłuchać się w siebie.

Spójrz przez okno

 

„Urzekającą” przeczytałam dawno temu, jednak te wszystkie myśli wracają do mnie jak bumerang. Szczególnie teraz, miesiąc przed otworzeniem nowego rozdziału na drodze sakramentalnego małżeństwa (hmmm, w sumie już jestem mężatką, ale dopiero po ślubie cywilnym). Nie zapomnę tego dnia, kiedy przeczytałam, żeby wstać i podejść do okna. „To wszystko, co widzisz, cały świat jest niekompletny bez ciebie i twojego kobiecego piękna”. (A wierzcie mi, że widok z okna mojego pokoju w domu rodzinnym jest przepiękny).
„Jestem piękna” – To by mi wtedy nawet nie przeszło przez gardło. Przecież jestem „niebrzydka”. Bóg mówił coś innego. „Jesteś piękna. Nie musisz szukać potwierdzenia siebie i swojej kobiecości u mężczyzny. Masz wszystko, co potrzeba już dziś. U mężczyzny swojej kobiecości nie znajdziesz. Jemu co najwyżej możesz ją ofiarować.”
0 komentarz

Czytaj również

Napisz komentarz